recenzja

Avatar, reż. James Cameron

Wciągający świat (w którym to my jesteśmy ci źli), modne ekologiczne tony i przede wszystkim monumentalna wizja składają się na fajny film.

Tokyo Gore Police, reż. Yoshihiro Nishimura

Normalni ludzie takie kretyństwo wyłączają po 10 minutach. Eksploratorzy kiczu mogą tu jednak odnieść niebanalne korzyści, w cały ten bzdurny sztafaż wrzucono bowiem wiele interesujących motywów, które sprawiają, że TGP jest filmem głupim, ale jednocześnie oryginalnym.

Moon, reż. Duncan Jones

Moon to dobre i klimatyczne kino zrealizowane skromnym i celnie wykorzystanym budżetem. Nie ma tu wybuchów, jest za to napięcie wytworzone grą jednego aktora.

Dystrykt 9, reż. Neill Blomkamp

Dystrykt 9 to zawadiacki, nowoczesny, problemowy film, pełen mrocznej ironii, na który kino fantastyczne czeka od dobrych 10 lat. W czasach wielkiej fantastycznej mizerii należą mu się owacje na stojąco.

Surogaci, reż. Jonathan Mostow - recenzja alternatywna

Przyznam że jestem typem widza, któremu znajomi mówią: "Nie oglądaj tego, bo się wkurwisz". W tym przypadku postanowiłem jednak zignorować ostrzeżenia i obejrzeć najnowszy film SF z Brucem Willisem, który - tak się zabawnie składa - ma bardzo wiele wspólnego z zamieszczonym u nas jakiś czas temu tekstem. No i się wkurwiłem... Ale po kolei.

Surogaci, reż. Jonathan Mostow

Surogaci to film seryjny i powtarzalny - tak najkrócej można by go zrecenzować.

Terra e..., reż. Yamazaki Osamu

Poruszająca historia nadludzi, walczących o własne miejsce we wszechświecie przeciw totalitarnemu rządowi galaktycznemu. Nie jest to jednak wcale takie proste, jak mogłoby się zdawać.

Dennou Coil, reż. Mitsuo Iso

Japonia, bliska przyszłość. Rozwój technik teleinformatycznych doprowadził do wkroczenia form wirtualnych do znanych nam trzech wymiarów fizycznego świata, a postrzegać je można dzięki specjalnym goglom, które na zwykły obraz nakładają elementy przestrzeni wirtualnej...

Pozwól mi wejść, reż. Thomas Alfredson

Oskar, inteligentny ale nieco zaniedbany przez rozwiedzionych rodziców 12-latek, spędza czas samotnie bawiąc się na podwórzu przed domem albo siedząc w domu i marząc o kimś, z kim mógłby porozmawiać...

Dokąd po figurki

Niniejszy tekst ma na celu dokonanie krótkiego przeglądu producentów figurek do gier bitewnych (oraz ewentualnego użycia na sesji, jeśli ktoś już musi). Chodzi o pokazanie, że oprócz Games Workshopu i Privateer Press coś jeszcze na świecie istnieje. Skupię się tutaj na figurkach w skali 28 mm, czyli zgodnej z popularnym Warhammerem, od wielu lat królem gier bitewnych w Polsce.

Terminator Salvation, reż. Joseph "McG" Mc Ginty Nichol

Czwarta odsłona jednej z najsłynniejszych serii SF wrzuca widza w środek zbrojnego konfliktu pomiędzy superkomputerem Skynet i resztkami ludzkości rozproszonymi po całym globie.

Walter Jon Williams, Stacja Aniołów

Od czasu do czasu spotyka się pozycje w literaturze SF, które nie będąc wprawdzie szczególnie odkrywcze w sferze pomysłów, fabuły, stylu czy postaci w jakiś sposób jednak zaspokajają w pełni ów głód, który pcha nas do czytania science-fiction właśnie.

Doomsday, reż. Neil Marshall

Do Doomsday potrzeba swoistego poczucia humoru, sycącego się odwołaniami, bawiącego konwencjami i puszczającego oko do widza. Nie jest to jednak parodia i wszystko, podobnie jak w Dog Soldiers albo, nie przymierzając, Świcie żywych trupów, dzieje się "na serio".

Ostateczne potępienie d20

Niniejszy tekst powstał za sprawą polemiki na łamach forum Tawerny RPG, a wnioski w nim zawarte zostały poruszone w wątku. Pragnę w związku z tym podziękować wszystkim uczestnikom dyskusji, a także Maxowi Smirnovowi za celne uwagi.

Oleg Diwow, Najlepsza załoga Słonecznego t. 1, 2

Trzeba przyznać, że Diwow nawet ładnie pokazuje bitewne obrazki. A więc bitwy, romanse, demony z przeszłości, dużo grubo ciosanej polityki, zdrada, honor, wódka i Ruscy. Oto NZS w telegraficznym skrócie.

Lost Universe, reż. Watanabe Takashi

Hajime Kanzaka, twórca Slayersów, tym razem zaatakował na polu science-fiction. Okazuje się, że to może zadziałać! Pod warunkiem, że "pożyczy" sobie kilka elementów od George'a Lucasa.

Ergo Proxy, reż. Shuko Murase

Fabuła jest od początku wysilona, pozbawiona dających się lubić bohaterów czy wiarygodnych motywacji. Każdy kawałek filmu jest żałośnie napompowany odniesieniami do europejskiej filozofii.

Arkadij i Borys Strugaccy, Żuk w mrowisku

Oto dzieje pewnego eksperymentu genetycznego i jego długofalowych skutków. Na swój sposób kontynuuje tradycję Wyspy dr. Moreau i pytania zadanego przez Frankensteina, ale odpowiedź nie jest ani jednoznaczna, ani łatwa do przyjęcia.